Razem z nimi gniotę powracające chwilę, gdzie mimo pięknych deklaracji, sparaliżowany bezsilną goryczą nic nie zrobiłem.
Stałem jak stoję teraz. Lecz nie stałem sam. Stałem oko w oko z moją przyszłością. i patrzyłem jak odchodzi.
Musiała odejść.
Lecz nie w taki sposób. Nic się nie dowiedziałem. Nic nie wiem nadal.
Lecz nie w taki sposób. Nic się nie dowiedziałem. Nic nie wiem nadal.
Gorycz zamieniła się w złość w następnej chwili . W złość na samego siebie.
Od ściśniętych palców odpłynęła krew. Lecz nie ściskam skorupek brązowych orzechów tylko zwoje listów? Strzępy zdjęć ?
To bez sensu. Po co wyżywam się na tych przedmiotach. Dlaczego ta złość narasta?
Lecz nie wyrzucę ich. Nie mogę tego zrobić.
Otrzymałem go zimowego ranka. Nazwałaś się przyszłością w tym liście, dołączyłaś zdjęcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz