Kolejny dzień myśli płoną w mojej głowie. Po raz kolejny odgrywam w umyśle tamtą scenę tylko tworze inne zakończenie. Tak jest ciągle. Dlaczego mam w serce wobec ludzi, który traktują mnie jak teraz jak niepotrzebną zepsutą lalkę ? Może dlatego iż kiedyś z nimi spędzałem piękne choć za krótkie chwilę? Co się zmieniło?
Ja?
Może. Człowiek się zmienia, lecz nie z dnia na dzień.
Krzyczę do pustych ścian. "Nic się nie zmieniłem. Stoję dokładnie tu gdzie stałem". Lecz stoję sam.
Zaciągam się po raz kolejny samotnością. Wydycham z kaszlem i bólem płuc głupie wspomnienia z przeszłości. Pozbyć się ich na zawsze.
Są na to środki.
Lecz nie odważę się. Moje sumienie nie pozwoli mi na to by wybrać życie w nieświadomości.
Żyje nie dając niczego po sobie poznawać. Z namalowanym uśmiechem idę przez życie.Tylko w nocy nie śpię.
Ten demon wraca.
Sam staję z nim do walki.
Pierwsze pytanie również sama sobie zadaję:) Niestety.
OdpowiedzUsuńA co mogę od siebie dodać? Żeby stawić czoła wewnętrznym okrucieństwom. Dasiędasiędasię!